Wciąż słychać echa niedawnych zamieszek w Warszawie. A ja myślałem, że zombie grasują tylko po prowincjonalnej Nysie (znów miałem spotkanie, ale tym razem zakończone przepychankami i ucieczką zombiaków na widok, tym razem prawdziwego, radiowozu). W stolicy podobno całe Powązki wstały z grobów, a nawet z Niemiec przyjechała grupa żywych trupów, aby niszczyć wozy polskich stacji telewizyjnych, bić polskich dziennikarzy oraz spuszczać lanie każdemu, kto im się nie spodoba.