Gdybym miał określić swoje samopoczucie w ostatnim czasie w skali od 1 do 10, to nie sądzę, żebym zmieścił się w „1” i to niekoniecznie ze względu na pogodę, która powoduje, że ciśnienie skacze jak szalone. Nie, raczej chodzi tu o coś głębszego, o pewne uczucie, które towarzyszy mi już od dłuższego czasu. Otóż uczucie zniechęcenia, zobojętnienia i zgorzknienia. Tak charakterystyczne dla Polaków narzekanie staje się moim towarzyszem. W zasadzie nie jestem typem narzekającym, staram się sam wpływać na kształt swojego życia - staram się to dobre określenie - chociaż ocieram się o absurd myśląc, że stopień mojego narzekania jest aż taki. Aczkolwiek dziś, w dniu dziesiątych urodzin przewodniej siły politycznej w naszym kraju, osiągnąłem generalnie skraj zmęczenia i zniechęcenia. Oczywiście, życzę jak najlepiej partii władzy i jej liderom nawet stu, jak Bóg da, lat rządzenia...